DERBY DLA RUCHU

Ruch Chorzów – GKS Katowice 1:0 (1:0), 31. kolejka I ligi, 12.05.2018

Można przypuszczać, że większość niebieskich, podobnie jak przed rokiem na żegnające ekstraklasę spotkanie z Łęczną, bilet na derby nabyła bardziej z kibicowskiego obowiązku niż jakichkolwiek innych emocjonalnych pobudek. Zgrzyty i niedomówienia organizacyjne, a także hańbiąca barwy i herb postawa pseudograjków na gwiazdorskich kontraktach pokroju M. Kowalczyka sprawiła, że drugi z rzędu spadek i podążanie szlakiem utartym przez m.in. Polonię Bytom, Widzew czy ŁKS stało się faktem – a szczególnych widoków na jakiekolwiek pozytywy (pod kątem sportowym) klasę rozgrywkową niżej, jak nie było rok temu, tak nie ma i teraz. I wydaje się – nawet z dystansem zerkając na lokalne podwórko – że przy obecnym bałaganie, w Chorzowie mogą pomarzyć o tym, by zmontować skład na miarę na przykład takiego, jaki tej wiosny ma Rozwój.

Derbowe ciśnienie dopadło z kolei kołowrotki, które albo całkowicie odmawiały współpracy, albo raz po raz zacinały się, co sprawiło, że na ok. pół godziny przed pierwszym gwizdkiem, przy wejściach na trybunę prostą, na której znajduje się młyn Ruchu, zaczęły tworzyć się spore kolejki, co budziło niepokój niebieskiej wiary, że „nie zobaczą pierwszego gola dla Gieksy”. Na szczęście, gdy mecz już chwilę trwał, ochroniarki zaczęły kumać, co się święci, przepuszczając w cywilizowany sposób wszystkich, którzy pomachali kartą kibica.

Tzw. uliczni eksperci przewidywali armagedon, mówiąc, że Ruch nie da sobie nastukać specjalnie dużej liczby goli, w odpowiednim momencie przygotowując się na przerwanie meczu na własnych zasadach. Miały być milionowe kary, ognisko na trybunach i murawie, stadion zamknięty na dłużej niż Arce w PP, o zakazie wyjazdowym nie wspominając. Także prawdopodobnym scenariuszem był blamaż sportowy i kontrowersje obyczajowe, transmitowane przez opiniotwórczą stację Solorza vel TW „Zegarka” na całą kibicowską (i nie tylko) Polskę.

Trener Fornalak, być może wybiegając już myślami kilka miesięcy do przodu, pozwolił „odpocząć” takim tuzom jak Kowalczyk, Marković, Wojciechowski czy Przybecki, dając szansę chłopakom wyróżniającym się w lidze juniorów.

mlyn Ruch

Na trybunie prostej pojawiły się między innymi flagi „Niebiescy”, „SK 1920”, PF, trans poświęcony Ś.P. fanatykowi Elany Kupcowi, a także płótna ziomali z Wisły i Widzewa. Oprócz pojawiających się we wszystkich częściach stadionu Wiślaków i Widzewiaków, widoczne były barwy Elany, Hejnału Kęty, myszkowian czy CSKA Moskwa. Dla równowagi mocarstw – skoro są goście ze wschodu, to są i z zachodu, zaznaczając obecność powieszonym płótnem „Hooligans Dortmund”

W sektorze gości z kolei, na wzór znanej z Bukowej flagi „KAMRATY”, widniała analogiczna „KAKAOWCY”, a ponadto, nawiązując do serwowanych przez media głównego ścieku wartości europejskich, transparent „PIŁKA NOŻNA DLA CY9ANOW – STOP DYSKRYMINACJI”. A tak poważnie mówiąc – przerażające jest, jak bardzo znormalniało nam to, że śląskie derby=pusta klatka…

1

Doping stał na niezłym poziomie, i – jak to na Cichej – wkradało się trochę folkloru, jako że w wielu momentach dzies10na śpiewała swoje, bajtle na rodzinnym swoje, a prosta swoje. Jasna sprawa, że sporą (chyba nawet zbyt sporą) część stanowiły bluzgi, wśród których wspomnieć można o przeróbce hitu lata 2017 (z kronikarskiego obowiązku – autorstwa tyszan, marzec 2017) „Wy jesteście k… z Gieksy, cała Polska o tym wie, mamy wszystkie wasze flagi” itd. itd.

Tym razem mecz Niebieskich wyglądał trochę inaczej niż zwykle, jako że po pierwszym kwadransie nie dali sobie wbić dwóch goli, do czego można było przyzwyczaić się w kolejkach poprzednich.

Bijąca się o ekstraklasę Gieksa jakościowo wcale nie wyglądała wiele lepiej niż bojowa chorzowska młodzież, a – co warto wspomnieć – Ruch rozpoczął mecz 6 młodzieżowcami w składzie, zakończył 7, a w sumie przewinęło się ich 8.

Od 30. minuty, po będącym wynikiem bezsensownego faulu Słabego karnym, Ruch prowadził 1:0, co samo w sobie było już trochę śmieszne. Tym bardziej, że z ataku pozycyjnego Gieksy wynikało, delikatnie mówiąc, niewiele. W ogóle, z perspektywy całego spotkania, trudno wyróżnić któregokolwiek katowickiego grajka za waleczna postawę. Może Mączyński, może Błąd, ale to tak czy kwak nie jest za wiele.

Po zmianie stron dobrą okazję na podwyższenie wyniku zmarnował Walski, tymczasem na trybunie prostej szykowano się do zaprezentowania choreografii: w górnej i dolnej części młyna pojawił się dwuczęściowy napis „CECHUJE NAS BLASK PUCHARÓW I PIĘKNE NIEBIESKIE TRADYCJE, DLA NAS RUCHU ZAWSZE BĘDZIESZ NA SZCZYCIE”, niejako między wierszami nawiązujący do tego, że prawdziwym testem fanatyzmu nie są momenty, w których wszystko idzie z górki. Uzupełnieniem była sektorówka, machajki i transparent „DZIŚ OPRAWY ANTY NIE BĘDZIE, BO NADAL JESTEŚCIE W MATEMATYCZNYM BŁĘDZIE: 1964-1920=44 -> ndst”, kontynuując narrację średnio trafionego przekazu zaprezentowanego na Blaszoku podczas październikowych derbów przy Bukowej. A że nie rozbłysnęła ani jedna raca? Podobno część opraw nie weszła, z uwagi na problemy z psiarnią i ochroniarkami – ale z punktu widzenia Ruchu – nie ma tego złego (…) – bo przy tym wyniku, zbyt dużo czasu na rozmyślanie podczas wymuszonych przerw, nie wiadomo jak długi doliczony czas, niekoniecznie by pomógł. Obyło się również bez wieszania czegokolwiek do góry kołami.

trans Ruch

Choć w ostatnim kwadransie meczu gospodarzom wyraźnie brakowało tlenu i prądu, a Gieksa niemalże wjeżdżała z piłką do bramki, wynik nie uległ zmianie. Kabaret to mało powiedziane. Ośmieszona została Gieksa, ośmieszona została cała ta liga i ośmieszeni zostali zawodowcy, którzy wiosną przyzwyczaili wszystkich, że mecz=oklep

1) Gieksa tłucze się o awans z kilkoma innymi drużynami, jedzie na praktycznie zdegradowany już i przegrywający wszystko jak leci Ruch, przegrywa do zera

2) Pierwsza wygrana Fornalaka po objęciu sterów, podobnie jak Skowronka w 2015 roku, gdy prowadził Olimpię Grudziądz (i to była jego jedyna wygrana, gdy trenował Olimpię), zresztą, zdaje się, że pierwszy wygrany w tym sezonie (17/18) mecz przez Wigry, których trenerem jest Artur Skowronek, był na Bukowej – klątwa poprzednich trenerów trwa

3) Cała defensywna Ruchu składała się z młodzieżowców, w sumie zagrało ich ośmiu, i pokazali że jeżdżąc na dupach, mimo braku doświadczenia, są w stanie osiągnąć lepszy wynik niż zawodowcy

Wydaje się, że jeśli ktoś mógł przegrać derby w takich okolicznościach, to tylko Gieksa, która już drugi sezon pisze bardzo ciekawą historię pt. „Jak hucznie wypaść z zielonej strefy”. Zresztą, jak mówił redaktor Szelu pod koniec transmisji radiowej przegranego przed dwoma kolejkami meczu Gieksy w Olsztynie, „nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy tam (w Chorzowie – aut.) wygrać, skoro nie umiemy stwarzać zagrożenia pod bramką”. Sporo prawdy w tych słowach, mimo rozbicia w tzw. międzyczasie 3:0 Podbeskidzia. No ale skoro wczesną jesienią prezydent doktor Krupa wypowiedział się, że „ten sezon i tak jest stracony”, widocznie tak już musi być.

Teraz przed Gieksą zajebiście ważne derby z Tychami, bawiącymi się w pościg w stylu Górnika z zeszłego sezonu. Z kolei dla Ruchu, derbowa wygrana może być impulsem do budowania czegoś, co zatrybi w II lidze – bazując na grajkach takich jak Komarnicki, Walski, Trojak, Majewski czy Kowalski, którzy w razie czego będą zadupiać i nie odstawiać nogi.

Miał być pogrom, upokorzenie i matematyczne przypieczętowanie degradacji Ruchu, a stało się odwrotnie. I to chyba główny powód uśmiechu na ustach opuszczających wczoraj stadion przy Cichej 6 kibiców.

Tylko polska piłka klubowa! Właśnie za takie mecze i przewrotność ją kochamy, mając w dupie Reale, Barcelony, Manchestery i wszystkich „obywateli świata”.

Górny Śląsku – do zobaczenia wkrótce!

Reklamy

Twierdza Zgody

Rozwój Katowice – GKS 1962 Jastrzębie 3:1 (2:0), 31. kolejka II ligi, 12.05.2018

W cieniu tragedii w kopalni Zofiówka odbył się mecz dwóch górniczych klubów z województwa śląskiego. Goście przybyli do Katowic w solidnej liczbie, zapełniając klatkę, a oprócz jastrzębskich flag, na płocie pojawiły się transparenty „Ś.P. Tygrys”, „Górnicy z Zofiówki jesteśmy z wami” i flaga „Szlachta Gliwic” wspierających na lokalnym wyjeździe jastrzębian kibiców Piasta. Jak to się mówi, „nie za górami”, by już za parę miesięcy spotkali się w meczu przyjaźni na zapleczu ekstraklasy.

klatka jastrzebie

Nim zabrzmiał pierwszy gwizdek arbitra, z wiadomych względów odbyła się minuta ciszy, a goście z dopingiem ruszyli od ok. 20. minuty. Dobry doping, praktycznie bez przestojów trwał przez całe spotkanie, nie brakło miejsca również na pozdrowienie Stalówki, przyśpiewki „Piast Jastrzębie ole” czy „Jebać żaboli”. Jedyne, co może być zastanawiające, to – tuż po inaugurującym „jesteśmy zawsze tam” – zarzucenie „jazda z kurwami”. Dwa górnicze kluby, z których jeden nie posiada afiszującej się kumatej publiki – jedyny powód jest chyba taki, że Rozwój to Śląsk, a Jastrzębie „nigdy śląskie”. A Gliwice to jeszcze Śląsk czy już nie?

Po bardzo dobrym (z obu stron), rozgrywanym w szybkim tempie i trzymającym w napięciu spotkaniu, Rozwój pokonał lidera II ligi, odnosząc tym samym siódme z rzędu zwycięstwo na Zgody 28. Do przerwy, po dwóch trafieniach będącego w rewelacyjnej dyspozycji Żaka, gospodarze prowadzili 2:0, mając mecz pod szeroko pojętą kontrolą, bo poza wybieganiem, wysokim pressingiem i kilkoma stałymi fragmentami, Jastrzębie nie zagroziło bramce Rozwoju.

Po zmianie stron, z każdą kolejną minutą dominacja gości przybierała na sile, dość szybko strzelili kontaktowego gola i mogło wydawać się, że następne są kwestią czasu. Najtrudniejszy fragment meczu Rozwój okupił urazem żywej legendy klubu P. Gałeckiego, a fakt, że nie padł wyrównujący gol, należy dopisać do listy zasług bramkarzowi Bartoszowi Golikowi, który praktycznie co mecz popisuje się interwencjami na miarę najwyższej krajowej półki, aktywnie przyczyniając się do zdobywania kolejnych, niezbędnych w walce o utrzymanie punktów.

kopalania

Mimo optycznej przewagi jastrzębian i robiącej wrażenie szybkości budowania ataku pozycyjnego, to Rozwojowi udało się w końcu trafić do siatki, ustalając rezultat spotkania na 3:1. Emocje i radość z oglądania meczów, jakich dostarczają wiosną gospodarze swoim sympatykom, są jak za starych dobrych rozwojowych czasów. A skład chyba nie gorszy od tego, który przed trzema laty świętował awans do I ligi.

Będący trzeci w tabeli wiosny i wciąż drżący o utrzymanie Rozwój, postawił wielki krok ku pozostaniu na centralnym szczeblu. Liderujące Jastrzębie z kolei przegrywa trzeci mecz z rzędu, krok po kroku topiąc imponującą przewagę, jaką kilka tygodni temu miało nad resztą stawki. Warto dodać, że mimo słabszej dyspozycji w ostatnim czasie, po końcowym gwizdku z klatki nie padło ani jedno nieprzychylne słowo. Goście odśpiewali „Chcemy awansu”, „Lidera mamy” i „Gieksa walcząca, Gieksa walcząca do końca”. Biorąc pod uwagę, że ostatnią z wymienionych przyśpiewek, można pamiętać między innymi z takich meczów jak z BKS-em 3 maja 2016, po którym górnicza brać była na pograniczu pogodzenia się ze spadkiem do IV ligi (wówczas drużynę przejął trener Skrobacz), widać w o ile innych realiach znajduje się obecnie.

po meczu RJ

Rozwojowi życzymy postawienia kropki nad „i” w boju o utrzymanie, Jastrzębiu przypieczętowania promocji na zaplecze ekstraklasy.

GALERIA: Unia Oświęcim – Beskid Andrychów 21.04.2018

W życiu piękne są tylko szpile

GKS Tychy – Ruch Chorzów 2:0 (1:0), 24. kolejka I ligi, 31.03.2018

Pula 1000 biletów, jaką otrzymali Niebiescy, rozeszła się w mgnieniu oka – jako że część rozdysponowano wśród ekipy, część wśród ziomali, a jeśli chodzi o resztę, pierwszeństwo przysługiwało obecnym na felernym wyjeździe do Olsztyna. Goście pod tyski stadion dotarli autami, bardzo sprawnie, bo już na ok. godzinę-półtorej przed meczem powoli zapełniali swój sektor.

mlyn ruch 2

Na płocie pojawiły się m.in. flagi „Ś.P. Herman”, „TO MY NARÓD ŚLĄSKI”, „PSYCHO FANS”, „ORZESZE”, a do tego płótna kolegów z bardziej utytułowanej strony Łodzi i oczywiście „WISŁA SHARKS”.

Po stronie gospodarzy, jak na termin, warunki atmosferyczne, potencjał miasta i kaliber przeciwnika dość marna frekwencja (ok. 8200), ale to tylko pokazuje, że dla większości niespecjalnie kumatej publiki, ważniejsze od historii i tzw. „regionalnych uwarunkowań” są efekt nowości i wyniki sportowe. Dobrze natomiast prezentował się tyski młyn, już przed meczem, po rozłożonych na siedzeniach foliach i zwiniętych transparentach widać było, że szykuje się jakiś pokaz, a sektor ozdobiły flagi „TYSKI FAN”, „GKS TYCHY GÓRNY ŚLĄSK”, „ULTRAS”, a ponadto sporo fan zgodowiczów: „ZAWISZA BYDGOSZCZ – NIEBIESKO-CZARNA EMIGRACJA”, flaga Górnika Wałbrzych, JUDE GANG, plus trzy płótna Łódzkiego Klubu Sportowego, który dzień wcześniej rozgrywał swój mecz w Jastrzębiu.

mlyn tychy

W ramach akcji „Nic o nas bez nas”, w pierwszym kwadransie nie prowadzono zorganizowanego dopingu, i faktycznie gdyby nie to, że grały dwa „nasze” zespoły, oflagowania i widok kumaterii na trybunach, atmosfera byłaby gówniana nie mniej niż podczas czerwcowego meczu przy ul. Edukacji między młodzieżówkami Niemiec i Anglii.

Gdy 15 minut minęło, obie ekipy ruszyły z dopingiem, który obiektywnie, jeśli chodzi o jakość przyśpiewek, lepiej prezentował się po stronie Ruchu. Warto zaznaczyć, że w pierwszej połowie, większość słownych zaczepek czy to w kierunku swoim czy zgód, tyszanie raczej puszczali mimo uszu, skupiając się na własnych melodiach.

nic sie nie zmienia

Wraz z gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę spotkania, w górę młyna gospodarzy zaczęła wjeżdżać znana sektorówka 1971, a na płocie pojawił się trans w barwach GKS-u, głoszący „Nic się tutaj nie zmienia, stare tradycje kontynuują młode pokolenia”. Również po stronie Ruchu, na frontalnej części klatki, po zewnętrznej stronie, wywieszono transparent WŁADCY ŚLĄSKA (taki sam jak okazjonalne szaliki, które otrzymał każdy obecny na wyjeździe).

ultras2

Gdy rozpoczęła się druga połowa derbowej potyczki, sektorówkę 1971 zastąpiła sektorówka ULTRAS, symbolizująca 15-lecie tyskiego zrzeszenia artystów i piromanów, niedługo później, gdy została opuszczona, zmieniono trans na przedstawiający grupę TYSZANIE NET GROUP, do czego odpalono zielone i czerwone race.

tyszanie net grup race

ws got

Nie próżnowali również Niebiescy, którzy równolegle starali się reżyserować spektakl według swojej wizji, a nie tylko biernie przyglądać się pokazom gospodarzy. Hasło „WŁADCY ŚLĄSKA” zobowiązuje, więc pośrodku płotu, oczywiście z zewnątrz, wywieszona została do góry kołami ta sama flaga, do której odbicia chorzowianie zapraszali już we wrześniu, i tym razem zgłaszając gotowość do negocjacji: „Hej kurwy chodźcie po flagę”, „Gdzie jest flaga? Nie ma nie ma jej”, „Ruch wam nie popuści, Ruch wam nie popuści, Ruch wam dzisiaj wpierdol spuści” – niosło się po stadionie.

awanti12

Oczywiście akcja rodzi reakcję, część tyskich natychmiast przebiegła z młyna na skraj trybuny prostej i rozpoczęła przepychankę z kaskami. Niebiescy zwinęli flagi, zgłaszając ewentualną gotowość, a co ciekawe, płot, w który tak żwawo napierdzielali w maju 2016 kibice Radomiaka i gospodarze (wówczas ani drgnął), w jednym z miejsc powoli jakby zaczął uznawać wyższość chorzowian.

zbiorka prosta got

kum

wpsts1

W tak zwanym międzyczasie ultrasi gospodarzy zaprezentowali kolejną choreografię – w górę uniesiono zielone, czarne i czerwone folie, sektorówkę m.in. z herbem i nazwą ulicy, przy której położony jest stadion, do tego zamigotało światło stroboskopów, a na przedzie młyna widniał napis „W ŻYCIU PIĘKNE SĄ TYLKO SZPILE”. Naprawdę zajebisty lokalny motyw, hasło oczywiście od razu kojarzy się z utworem „W życiu piękne są tylko chwile” autorstwa Ś.P. wokalisty Dżemu Ryszarda Riedla, który urodził się i zmarł w Chorzowie, a oprócz Chorzowa, długie lata był mieszkańcem Tychów.

szpilestrobo

szpile racowisko12

Tymczasem zamieszanie w pobliżu sektora gości nie ustawało, co chwila wybuchały achtungi, bojowi gospodarze wyrywali krzesła i rzucali nimi w ochronę, a jeden z nich wybrał drogę na skróty przez murawę, co skończyło się szybką zawijką. W tym momencie Niebiescy oczywiście zmieniają repertuar z prowokacyjnego na „Ty kurwo zostaw kibica”, a z uwagi na zagazowanie i zadymienie, mecz na parę minut został przerwany.

awanti3 got

flagapali12

Jako że poza walką na krzesła z ochroną niewiele się działo, organizatorzy nie poprosili o wsparcie policji, która znając życie wykazałaby się w podobny sposób, co miesiąc temu w Gliwicach. Mecz kontynuowano, tyska nieodbita flaga na swoim terenie dopełniła żywota, a później jedynym, co się zmieniało, była liczba wyrwanych krzeseł z sektora M trybuny prostej. Można zadać pytanie – po co? Choć nie wyglądało to równie głupio, co Raków w Chorzowie rzucający krzesłami niemalże na baczność, bez jakiejkolwiek idącej z tym w parze inicjatywy, efekt był podobny. Czyli poza wyrwanymi krzesłami – nic więcej. I to jeszcze na własnym stadionie. Choć chodzą głosy, że najwięcej dymiły zgody Tychów, ale ciężko to zweryfikować.

Może też trochę dziwić postawa kibiców Ruchu, którzy w obliczu i tak marnego obecnie PR-u klubu i problemów organizacyjnych, narażają go na kolejne kary, a siebie na następny do kolekcji długi zakaz wyjazdowy. Ale to już temat na inną rozmowę.

nir

Pod koniec doliczonego czasu (dziwne że tak późno) tyscy spalili małą flagę Naprzód & Ruch i był to ostatni akcent derbów. A odnośnie strony piłkarskiej – nawet nie ma co pisać.

GALERIA: Marsz Niepodległości 2017

Święto na Muranowie: KSP – Widzew

Polonia Warszawa – Widzew Łódź 1:1 (1:0), 14. kolejka III ligi, 28.10.2017

2

Na spotkanie Polonii z Widzewem pompowano się już na długie tygodnie przed jego rozpoczęciem, fani Dumy Stolicy od początku września zapowiadali, że zrobią wszystko, by był to mecz zapamiętany na długie lata, mobilizując się do zapełnienia trybuny Kamiennej i uzbierania pięciocyfrowej kwoty na kilka zaplanowanych pokazów ultras.

Władcom Łodzi przeznaczono aż 1700 biletów, oczywiście w takiej liczbie czerwona armia szykowała przyjazd specjalem, dając poczuć klimat dawnych lat, kiedy mecze z prawdziwego zdarzenia RTS-owi przypadały trochę częściej niż raz na półtora roku. Aczkolwiek nie mamy wątpliwości, że jeszcze wrócą czasy, kiedy Widzew będzie grał o mistrzostwo Ekstraklasy…

Wraz z Widzewem, zapisy na wyjazd do stolicy przeprowadzali na swoich terenach – od Krakowa, przez Górny Śląsk aż po Toruń – wszyscy pozostali koalicjanci trzęsącego polską sceną kibicowską ugrupowania.

Kilkanaście dni przed meczem, na powierzchnię wypłynęła wiadomość o zakończeniu zgody na linii Czarne Koszule – Cracovia, wuchta spekulantów i pseudokumaterii od razu zabrała głos, że to wszystko pochodna zbyt dobrych kontaktów Polonii z Widzewem, natomiast w oficjalnym oświadczeniu przedstawiciele Polonii i Cracovii zdementowali wszystkie obiegające sieć farmazony, w tym również plotkę, jakoby czarę goryczy przelało przekazanie przez KSP Wiślakom 300 biletów na dzisiejszy mecz. Jakieś śmieszki zripostowały, że nie trzystu, a czterystu^^ (aczkolwiek w takiej liczbie to i na swoje wyjazdy Wisła nie zawsze jeździ).

Bardzo dużo w temacie zakończenia owej zgody mieli do powiedzenia zamieszkujący województwo mazowieckie sympatycy innego stołecznego klubu, zapowiadając, że najstarsza w Polsce sztama padła, a teraz „KSP będzie całować się z Widzewem, a jakimś dziwnym trafem podczas niedawnych nocnych harców łodzian po Warszawie, grafy na Muranowie pozostały nietknięte”.

Show must go on…

0b

Po przekroczeniu bramy stadionu niewtajemniczeni mogli doznać lekkiego szoku, jako że na każdym kroku przewijały się tłumy Widzewiaków, a barwy gospodarzy i gości mieszały się od wejścia na sektor, przez stoisko cateringowe aż po kolejki do kibli.

132

161

112

Pomijając sektor gości, znaczna większość przyjezdnych zajęła bliższą klatce część trybuny głównej, bardzo dobrze oflagowując ogrodzenie. Pojawiły się między innymi płótna „Red Gladiators”, „You’ll never walk alone”, „U.L.K. ‘97”, „Warszawa”, fany Sochaczewa i Skierniewic, trans „SEREK PDW”, a oprócz tego, Niebiescy przywieźli flagi „Ś.P. Herman” i „Mikołów”, natomiast Elana – „Młodą Elanę” i trans „Włosek trzymaj się – Młoda Elana zawsze razem”.

156

67

152

216

Czerwona Armia została przyjaźnie powitana przez polonijnego spikera, na co cały stadion przy K6 zareagował brawami, a pierwszą zorganizowaną przyśpiewkę gospodarzy („To my, fani z Warszawy, ślad za nami krwawy”), tzn. bardziej jej zakończenie („Legia kurwa – tak jest, jebać łódzki KS”), Widzewiacy nagrodzili gromkimi oklaskami, po czym obie ekipy wspólnie odśpiewały LTSK.

23

Choć fani KSP zapowiadali oprawę już na wyjście grajków na murawę, w ostateczności to po stronie Widzewa zainaugurowano atrakcje ultras. Niedługo po pierwszym gwizdku, w górę poszybowała czarna sektorówka, na przedzie zamontowano trans z – bliźniaczo podobnym do pewnej słynnej flagi – hasłem „LUDZIE HORRORU”, czego uzupełnieniem była czerwona kartoniada i blask flar.

24

124

0z

Trybuna Kamienna, ozdobiona flagami „KONWIKTORSKA 6”, „DUMA STOLICY”, „DZIECI WARSZAWY”, „POLONIA WARSZAWA” z buldogiem i „FANATICS POLONIA”, prezentowała się naprawdę okazale. Frekwencja jak za najlepszych czasów, dodatkowo, zawsze przyjemny dla oka efekt, dał jednolity ubiór w białe, czerwone i czarne peleryny, plus wykorzystanie machajek.

1

144

79

Około 20. minuty Poloniści wyrzucili serpentyny, a w przekroju całego meczu trzeba przyznać, że doping gospodarzy miał lepsze (fajny klimat przyśpiewki „Kiedy szliśmy na Polonię, pięćdziesięciu było nas”) i gorsze momenty, i mimo wszystko to Widzew był lepiej słyszalny. Choć i tu przestoje się zdarzały, nie tyle na trybunie głównej, co w nominalnej klatce, gdzie nawet, usadowiona całkiem z brzegu młodzież z Torunia, w którymś momencie zarzuciła swoje „Toruńska Elana”.

269

Jak zostało już wspomniane, obie bandy poświęciły chwilę uwagi drugiemu ze stołecznych klubów, wspólnie wykonując LTSK czy „Kto nie skacze ten za Legią cwel”.

Jeszcze przed końcem pierwszej połowy, z trybuny Kamiennej poznikały flagi, natomiast zaraz po zmianie stron, ponownie to Widzewiacy zwrócili na siebie uwagę. Tym razem nie na głównej, a w sektorze gości, rozwinięto czerwono – biało – czerwony trans „ROSSO BIANCO ROSSI” (z co włoskiego oznacza właśnie „czerwono – biało – czerwoni”), utworzono las machajek, a całość po chwili rozjaśniło migoczące światło stroboskopów.

236

Oczywiście, w repertuarze wokalnym łodzian nie zabrakło miejsca na okrzyki sławiące Wisłę, Elanę i „Hej Niebiescy, ole!”. Między barwami RTS-u, można było zauważyć emblematy między innymi Wisły ze Skawiny, Niebieskich Mysłowic czy Niebieskiego Klimzowca, a Elanowcy wydali zgodowe czapki ZKS & RTS .

296

309

Około 65. minuty swój długi pokaz rozpoczęli fani Czarnych Koszul. Na płocie pojawił się transparent „Opętani czarną magią”, w wiadomym celu w centralnym punkcie młyna rozwinięto sektorówkę z logo Ultras Enigmy, którą następnie zastąpił efektowny podwieszany wizerunek czarnoksiężnika trzymającego (?) herb KSP. Po niedługim czasie, czarnoksiężnika podświetliły ognie wrocławskie i stroboskopy.

324b

324

Praktycznie od razu, gdy dopaliły się świecidełka, trans odnoszący się do czarnej magii zastąpiono hasłem „BO TO JEST STARA SZKOŁA OSTREGO JARANIA”, po czym trybuna Kamienna pogrążyła się w chaosie, na który złożyły się powiewające flagi na kijach i oczywiście różnego rodzaju piro – race, czarne świece dymne, stroboskopy, OW i co tam jeszcze fabryka dała.

362

387e

387c

387f

Mecz zakończył się remisem 1:1, z którego obiektywnie – mimo prowadzenia do przerwy – bardziej zadowoleni byli gospodarze, dziękując po ostatnim gwizdku drużynie za walkę.

408

Z kolei Widzewiacy – tak jak zapowiedzieli – „od pierwszej do ostatniej minuty będziemy dopingować na pełnej korbie, a ewentualne wymiany argumentów, zostawimy sobie na po meczu”. Praktycznie od razu, gdy podopieczni Franciszka Smudy powolnym krokiem zaczęli opuszczać murawę, do płota / na płot skoczyła niemała grupa energicznych kibiców RTS-u, podsumowując postawę ciągnącą się przez ostatnie kilka tygodni. „Indywidualnie” podszedł porozmawiać bramkarz Patryk Wolański, pokornie wysłuchując, że „co mecz nam jakąś bramę zawalasz”, dyskutował i Franek Smuda, a gdy drużyna skierowała się ku szatniom, na do widzenia otrzymała ironiczne brawa, które zwieńczyło „Kurwa mać, Widzew grać”.

416

420

I choć Władcy Łodzi wskoczyli na pierwsze miejsce w tabeli, przyglądając się z boku można odnieść wrażenie, jakby w szeregach czterokrotnego mistrza kraju zaczynało brakować powietrza…

WIĘCEJ ZDJĘĆ:

https://odmeczudomeczu.wordpress.com/2017/10/29/galeria-polonia-warszawa-widzew-lodz-28-10-2017/

GALERIA: Polonia Warszawa – Widzew Łódź 28.10.2017

Hokejowe derby Katowic na niebieskim terenie

Naprzód Janów – GKS Katowice 3:9 (2:2, 3:5), Polska Hokej Liga, 24.09.2017

6842

Filmowe zapowiedzi i mobilizacja w niebieskich szeregach, by wspomóc drużynę z Janowa w hokejowych derbach Katowic, przyniosły zamierzony efekt i niedzielnego popołudnia Jantor praktycznie w całości został zapełniony.

6911

Przed meczem w okolicy hali panował spokojny sielankowy klimat, a wszystkim gromadzącym się kibicom humory poprawiła wygrana Ruchu w Siedlcach. Akurat gdy w końcówce padały zwycięskie gole, sporo osób stało w kolejce do wejścia, w odpowiedzi na dobre wieści tłum zaintonował „Ruch, Ruch, HKS!”, co jeden umiarkowanie trzeźwy jegomość bez barw skwitował tyle podświadomym, co donośnym „Chorzowskie(…)”, aczkolwiek dokończyć nie zdążył, zawstydzony tuzinem skupionych na sobie spojrzeń i groźbą towarzyszki, że zaraz zostanie zawrócony do domu.

6862

Trybuna została bardzo dobrze oflagowana: pojawiły się zarówno płótna Niebieskich Katowic (PiotRowice44, Giszowiec i Szopienice), dwie fany Mysłowic (Szajka Śródmieście + wyjazdówka), jak i flaga Unii Oświęcim, i oczywiście dwie Naprzodu.

6861

6864

Przez cały mecz po Jantorze niósł się głośny doping, do którego nierzadko dołączała pozostała część hali. Jasna sprawa, że od czasu do czasu repertuar urozmaicały bluzgi, np. „Od kutasów”, GTSK czy „44”.

6852

6899

Na początku drugiej tercji zaprezentowana została sektorówka w barwach, z wizerunkiem eleganckiego świniaka z cwaniackim ryjem i hasłem odnoszącym się do podziału publicznych środków – „NIEUCZCIWA MIASTA TAKTYKA, FAWORYZOWAĆ JEDNYCH, LEPSZYCH UNIKAĆ”.

6845

6874

Mimo że Naprzód bardzo szybko objął prowadzenie 2:0, wyżej notowany GKS z minuty na minutę łapał należyty rytm i nie pozostawiając złudzeń, dość pewnie zwyciężył w derbach.

Odra i Polonia na Bukowej

GKS Katowice – Odra Opole 1:1 (0:0), 6. kolejka I ligi, 27.08.2017

Pierwsza po ponad dziewięciu latach wizyta Odry na Bukowej zapowiadała się bardzo ciekawie, kilka dni przed meczem kibice Gieksy zwołali specjalną naradę, mającą na celu zapełnienie blaszoka, goście dysponowali pulą 500 biletów, a swój przyjazd zapowiedziała również delegacja zaprzyjaźnionej z opolanami Królowej Śląska.

9ks

W sektorze gości zameldowało się ok. 330 osób, z czego 120 stanowili Poloniści, którzy – podobnie jak w marcu 2016 przy okazji meczu GKS-u z Arką – do Katowic przybyli tramwajem.  Na odcinku między przystankiem „WPKiW Wesołe Miasteczko” a Bukową doszło do małej wymiany zdań między Gieksiarzami a bytomianami, na co przesadnie energicznie zareagowała prewencja, ściągając posiłki z całej okolicy, a później już tylko odbezpieczona broń i seria huków z gładkolufowej, w wyniku których jeden z chłopaków, niezaangażowany w całe zamieszanie, został trafiony w oko. Absolutnie precedensowa sprawa, żeby tak poważnie z ręki mundurowego bezmózga naruszono zdrowie osoby, która po prostu stała w kolejce do kasy. Oczywiście „incydent” nie obył się bez reakcji osób będących jeszcze pod stadionem, natomiast ci, którzy byli już na trybunie – zarówno po stronie gospodarzy, jak i gości – odśpiewali „Zawsze i wszędzie (…)”.

klatka

Przyjezdni powiesili flagi „ŚRÓDMIEŚCIE”, „OKS ODRA OPOLE”, zgodową „BLUE REDS FOREVER Odra & Polonia” i trans „STEFAN PDW”, widziany wcześniej na bytomskim Olimpie.

Po stronie gospodarzy faktycznie dopisała frekwencja, a oprócz resztek starego oflagowania, pojawiły się nowe płótna „CRAZY BOYS”, „FORZA GIEKSA” i „PSEUDOKIBICE”.

blaszok

flagibok

Gdy tylko blaszok pozdrowił zgody (a w szczególności jedną z nich), z klatki automatycznie poszła riposta „Jebać żaboli”, a także popularna w ostatnim czasie, w szeregach wrogich zabrzanom ekip, przyśpiewka „Wy jesteście kurwy z Zabrza”. Można było wyczuć, że goście chętnie ponadawaliby na takich właśnie falach trochę dłużej, aczkolwiek Gieksiarze jak to Gieksiarze, poza pojedynczym „Jebać Odrę i Polonię”, skupili się przede wszystkim na wspieraniu grajków, dając do zrozumienia, że przyszli na swój mecz, nie Odry.

Z piłkarskiej strony spektakl na marnym poziomie, totalnie do zapomnienia, w końcówce podopieczni świetnie znanego w Katowicach trenera Smyły objęli prowadzenie, co – wydawało się – zamknie mecz, natomiast w doliczonym czasie gospodarze doprowadzili do wyrównania. Piłkę w siatce po rzucie rożnym umieścił stoper Tomasz Midzierski, który jeszcze kilka miesięcy temu reprezentował barwy Miedzi, gdzie mimo statusu obrońcy, zasłynął z umiejętności finalizowania kornerów. Podobno gol nie powinien zostać uznany, bo gdzieś tam ręka była, ale mniejsza.

koj

Michał Koj wpadł wesprzeć zgodę

Emocje w końcówce na chwilę pozwoliły mocniej ożywić się trybunom, po końcowym gwizdku obie drużyny dostały od swych sympatyków brawa za walkę, aczkolwiek można było odnieść wrażenie, że uśmiechy na twarzach katowickich kibiców, po remisie z beniaminkiem, są trochę na wyrost. Jak stwierdziło kilku „ekspertów”, gdyby tylko Odra zdecydowała się zagrać trochę odważniej i nie oddawać aż tyle pola, prawdopodobnie wywiozłaby z Bukowej 3 punkty.

Gdybanie. Tak czy kwak nie da się ukryć, że oba kluby będą liczyć się w walce o czołowe lokaty.

Ruch na zakazie w Bielsku

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Ruch Chorzów 1:0 (1:0), 5. kolejka I ligi, 22.08.2017

1 psy1

Wyjazd do niedalekiego Bielska jak zawsze cieszył się w niebieskich szeregach sporym zainteresowaniem, a mimo zakazu Ruchowi udało dogadać się z rywalem, który przekazał pulę 1000 biletów. Zapisy ruszyły dwa tygodnie przed meczem, tysiak szybko się rozszedł, domówiono kolejne wejściówki, a niemało osób kupowało bilety również w dniu meczu pod stadionem.

0 jurand

Już na długo przed pierwszym gwizdkiem Jurand, gdzie kibice gości zostawili swoje środki transportu, a który na co dzień jest wizytówką BKS-u (tzw. Banda spod Juranda), całkowicie opanowany został przez Niebieskich i Wiślaków z (sąsiadujących z Bielskiem) Czechowic-Dziedzic, gaszących pragnienie i czekających na wiatr co rozgoni nieprzyjemną aurę.

1 psy2

3 mlyn ruch

Ogólna liczba głów w sektorze gości wyniosła ok. 1700, może trochę więcej, a ogrodzenie ozdobiły m.in. flagi „Ruch Chorzów”, „Ultras Niebiescy”, „Special Guests” i „TO MY NARÓD ŚLĄSKI”. Doping jak zawsze na wysokim poziomie, w który parę razy wpleciono epitety skierowane w stronę miejscowych.

2 mlyn tsp

Po stronie Podbeskidzia raczej marna frekwencja na neutralnych sektorach (naprawdę to było 6400, jak podało 90minut.pl?), a w młynie standardowo stanęła ok. setka fanatyków, którzy powiesili flagi „PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA”, „95” i „Good night left side”, i jak na swój potencjał prowadzili bardzo solidny doping przez całe spotkanie.

Jednym z ciekawszych momentów był ten, w którym Niebiescy chwilowo zamilkli, będąc autentycznie zainteresowanymi, jak zakończony zostanie fragment dopingu rozpoczęty okrzykiem „O Podbeskidzie, ten mecz musimy wygrać”, natomiast po trzecim „Wygramy wygramy wygramy”, młynowy TSP speszył się i ucichł na odrobinę dłuższy czas, co wywołało szczere rozbawienie w sektorze gości. Podobnie jak w doliczonym czasie, gdy gospodarze na dwie strony wykonali „Ruch – co? – jeden zero”.

4 rekin

Piłkarsko patrząc, widowisko stało na tragicznym poziomie zarówno ze strony Ruchu, Podbeskidzia, jak i sędziego głównego. Po golu z rzutu karnego, bielszczanie zasłużenie – mając na uwadze pierwszą połowę – sięgnęli po trzy punkty, a po zmianie stron, gdy dominujące Podbeskidzie oddało trochę pola, Niebiescy kompletnie nie mieli pomysłu na atak pozycyjny, a prawie każda wrzutka kończyła się gdzieś w pokrzywach.

6 mecz

W Chorzowie dalej poniżej zera, natomiast Stomil, który jako jedyny w pięciu kolejkach schodził z boiska po meczu z Ruchem na tarczy, wygrał 2:0 z będącymi jednym z głównych kandydatów do awansu Tychami. Bądź tu mądry, pierwsza liga styl życia 🙂